|
Mokrzecki bez trudu jednak odgadł, że nie chodzi tu o choroby ani o szkodniki, ale przyczyną takiego stanu rzeczy jest niedostatek żelaza w liściach grusz, bo rosną one na glebie alkalicznej, wapiennej. Wiadomo było już wtedy, że nie pomoże nawożenie gleby związkami żelaza. Mokrzecki wpadł na oryginalny pomysł. Zaczął wiercić dziury w pniach drzew i sypać w nie kryształy soli żelaza. Kryształy rozpuszczały się w krążących w drzewie sokach i żelazo dochodziło do miejsca, gdzie go bardzo brakowało, do liści. Liście zabarwiały się na piękny, normalny, ciemnozielony kolor. Wynalazek Mokrzeckiego wywołał wielkie zainteresowanie na rułym świecie. W niektórych krajach próbowano go stosować w swoisty zaiste sposób. Tak na przykład w Ameryce pewien „specjalista" zalecał wiercenie dziur w drzewach i zapychanie ich cukier-kumi. Miało to bardzo zwiększyć słodycz i polepszyć smak owoców. Próbował nawet opatentować swój pomysł, ale fortuny na nim nie zrobił.
Wkładanie kryształów soli żelaza w otwory wiercone w pniach tniuło tę nieprzyjemną stronę, że paliły one, uszkadzały tkanki drzewa dokoła otworów. Mokrzecki zmodyfikował więc swój wynalazek. W koronie drzewa przywiązywał dużą butelkę, napełnioną słabym roztworem soli żelaza. Od butelki spuszczała się w dół rurka gumowa, którą umieszczał w wywierconym w pniu otworze. Roztwór sączył się więc powoli i był pochłaniany przez tkanki drzewa, nie powodując uszkodzeń jak czyste kryształy.
|