|
Mogą je tam odstrzelać o każdej porze roku osoby do tego upoważnione. Jeśli chodzi o sady nieogrodzone, to postanowiono wydzielić specjalne rejony sadownicze, nie zajmujące zresztą więcej niż 5% kraju, gdzie przedłużono okres polowań prawie o dwa miesiące i zalecono urządzanie polowań częste i skuteczne, aby wytępić tam większość zajęcy. Na pozostałych terenach, obejmujących ponad 95% powierzchni kraju, dalej obowiązuje tak ścisła jak dotychczas ochrona zajęcy, z wyjątkiem oczywiście sa-* dów ogrodzonych.
Pisałem trochę dłużej o zającach, ponieważ jest to sprawa nad wyraz dla sadownictwa istotna. Obecnie jest to już jedyny powód, dla którego zwłaszcza indywidualni rolnicy obawiają się jeszcze wprowadzać drzewa prawdziwie niskopienne, stanowiące przecież pierwszy krok na drodze ku unowocześnieniu sadownictwa. Słyszy się czasami głosy, że można drzewka zabezpieczyć przed zającami. Owszem, można, ale wszelkie zabezpieczenia są albo niezupełnie skuteczne, albo też bardzo drogie.
Stosunkowo najprostsze byłoby zastosowanie repelentów - środków chemicznych, odstraszających od drzewek zające zapachem lub smakiem. Najbardziej prymitywnym środkiem tego rodzaju jest smarowanie drzewek fekaliami z ustępów. Równie skuteczne, a nie tak nieprzyjemne w użyciu jest stosowanie w tym celu mieszanki naftalinowej lub kalafonii. Jest też i wiele innych, bardzo starych, a zachwalanych środków, z których zawsze najbardziej podobał mi się sposób polecany przez pewnego starego wilnianina: „Nie ma to, panie, jak drzewko sznurkiem nasyconym wilczym sadłem okręcić". Ale, jak wiadomo, wilcze sadło niełatwo dostać w naszych gminnych spółdzielniach, to artykuł więcej niż reglamentowany.
|